Leon- jeden z moich ulubionych bohaterów,których wątek-niestety-był po prostu tragiczny. Jego przykra, powolna śmierć, to wszystko... wprawiło mnie w pewien smutny nastrój, który mi dość długo towarzyszył. Leon wyruszył w poszukiwania Aleksandry- swojej ukochanej, nam znanej już jako Hürrem. Zaprowadziło go to do Turcji- gdzie dostał zlecenie od samego sułtana, aby namalował jego portret wraz z Hürrem. Kim była dla niego tajemnicza Hürrem? Pewnie zwykłą kobietą jak inne. Ale tylko do pewnego czasu... Dotąd, jak miał namalować portret sułtana (samego!). Był tam ze swoim przyjacielem Nasuhem. Była tam też Aleksandra. Rozpoznał ją, wysyłał listy, rysunki- jednak jej uczucie krążyło dalej tylko wokół Sulejmana. Po pewnym czasie Hürrem wysłała mu pieniądze na wyjazd z Turcji. On jednak oddał je Nigar ( za co została oskarżona o romanse z nim) wraz z wiadomością o ostatnie spotkanie. Nigar później niechciała, aby sułtanka tam poszła, ale jej starania poszły... ok nie poszły na marne, bo Hürrem nie udało się tam pójść. Leona schwytały straże. Później ... spotkali się w pałacu Ibrahima! Wraz z Paszą! Gdzie Leon umarł od trucizny. Poświęcił życie za Hürrem.
-●-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz